MAG STEFAN OSSOWIECKI I BONIEK PREZES PZPN -CO ICH ŁĄCZY?

MAG STEFAN OSSOWIECKI Karolina Prewęcka

magossowiecki.jpg

“Mawiał: „Czym promieniujemy, tym się nasycamy”. Stefan Ossowiecki (1877 – 1944), głoszący te słowa, promieniował dobrem. Swoje jasnowidzenie traktował jako podarunek Wielkiego Ducha. Pomagając innym dzielił się tym, co otrzymał. Arystokraci, mężowie stanu, artyści, zwykli ludzie widzieli w poprzednio geniusza, giganta wśród znawców nadświadomości . Polak urodzony w Rosji, odkryty poprzez Żyda, wielbiony w Europie, zakochany w ludzkości. O nim i o jego barwnych i przełomowych czasach bywa to opowieść”

 

Zgodnie z relacjami jasnowidza i osób z jego otoczenia, posiadał następujące umiejętności paranormalne: telepatię, telekinezę,bilokację, eksterioryzację, postrzeganie aury.

Zdolności Ossowieckiego rozwijały się powoli i systematycznie: w wieku 14 lat zauważał u siebie zdolności telepatyczne , podczas studiów ujawniły się jasnowidzenie i telekineza, po skończeniu 35 lat pozostało jedynie jasnowidzenie i bilokacja. Osoba która dostrzegła zdolności Ossowieckiego i je rozwinęła to Worobiej, żydowski kabalista.

 

Seanse z Ossowieckim cieszyły się wielką popularnością. Bywały na nich znane osobistości takie jak: Ignacy Paderewski czy Józef Piłsudski. Jego doświadczeniami interesowali się również Karol Szymanowski, Kazimierz Sosnkowski, Juliusz Osterwa. Seanse psychometryczne z Ossowieckim wykorzystał Jeremi Wasiutyński, przygotowując swoją monografię o Koperniku, co spotkało się z dużą krytyką, jako metoda nienaukowa. Stefan Ossowiecki, opierając się na tej metodzie, wygłaszał w Instytucie Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego tezy na temat prehistorycznych form życia.

 

Jedną z osób badających zdolności Stefana Ossowieckiego był prof. Charles Richet – laureat Nagrody Nobla. Stefan Ossowiecki miał wskazać miejsce katastrofy polskiego samolotu w górach w Bułgarii z 23 listopada 1937. Ossowiecki częściowo przepowiedział okoliczności swojej śmierci. Poinformował przyjaciół, że gdy umrze, nie odnajdą jego ciała.

MÓJ BONIEK Jacek Sarzało

mój boniek.jpg

Boniek od wszystkiego w swoim świecie ma zaufanych od lat umyślnych, którzy pilnują, by nie stała mu się finansowa krzywda. On co najwyżej rzuca pomysł, nadzoruje początki realizacji, po czym przechodzi do następnego projektu. Cały czas pozostając w decyzyjnym centrum wydarzeń, bo to jest jego priorytetem. Jest mistrzem rozpalania, nie podtrzymywania ognia. Woli być niż mieć. Zwłaszcza że wszystko już ma.

 

Michał Tomczak, kiedyś przewodniczący wydziału dyscypliny PZPN, prawnik, który rozpoczął hurtowe karanie polskich klubów za udział w aferze korupcyjnej, otwarcie powiedział mi w wywiadzie, że nie wierzy, by Zbigniew Boniek nie wiedział, że Widzew ustawiał mecze. Będę szczery — ja też nie wierzę, choć dobrze wiem, że nie jest to kwestia wiary, lecz twardych dowodów, których nie ma i raczej nigdy już się nie znajdą.

 

Wiem za to również, że wbrew temu, co próbowano nam wmówić, Wojciech Sz. nie był jedyny w klubie, który wiedział o korupcji. Jeden z długoletnich działaczy bezrefleksyjnie opowiedział mi kiedyś anegdotę, jak to przed meczem Widzewa podszedł do niego bliżej nieznany gość z hasłem: „pozdrowienia od smoka wawelskiego”. Co oznaczało, że to właśnie on jest wysłannikiem prowadzących spotkanie sędziów z Krakowa i właśnie zjawił się po umówione pieniądze w zamian za wygraną Widzewa.

 

Działacz Widzewa z lat 70. zmieścił całego Zbigniewa Bońka w jednym zdaniu: „To jedyny człowiek na świecie, który w tej samej chwili co innego mówi, co innego myśli i co innego robi”.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s